W związku z koronawirusem NFZ "zorganizował" tzw. teleporady. Na stronie Funduszu można znaleźć wykaz placówek, które udzielają porad zdalnie. U tych świadczeniodawców można uzyskać zalecenia, e-zwolnienie i e-receptę. Czy NFZ-towi udało się zrobić coś dobrego czy umywa tylko ręce od problemu?
Zacznijmy od samego wykazu - jest to 16 plików w formacie PDF, po jednym dla każdego województwa. Zawierają dokładny adres, nazwę placówki i numer telefonu. Zagadką jest ten podział na województwa i podawanie danych adresowych, skoro porada ma być zdalna. Zagadką jest też czemu dane publikowane są w formacie słabo współpracującym z urządzeniami mobilnymi. Zastanawiać może też brak podanych stron www, adresów e-mail, innych form kontaktu, czy godzin "otwarcia".
Jednak największy niesmak związany jest z tym, że od lat są sygnały o tym, że do publicznych placówek nie da się dodzwonić. Mnóstwo jest takich placówek jak np. Cepelek albo Kalmedica, których komentarze dotyczą głównie tego jak trudno jest się z nimi skontaktować. Jest XXI wiek, da się rozwiązać problem ciągle "zajętego" telefonu, poinformować pacjenta, który jest w kolejce, czy nawet udostępniać statystyki callcenter. Tylko co przez ostatnie lata zrobił NFZ w celu rozwiązania problemu z dodzwonieniem się do placówek publicznej służby zdrowia? Czy poważne jest w tej sytuacji publikowanie kolejnych numerów telefonu, pod które nie da się dodzwonić?
Tak wyglądają fragmenty kilku komentarzy opublikowanych w tym tygodniu w naszym portalu:
Niepubliczny Zakład Podstawowej Opieki Zdrowotnej "Supermed":
Teraz,gdy panuje coronawirus dodzwonić się,to cud.Tysiace pacjentów a jeden nr telefonu.Ktos tu baaaardzo oszczędza.
Centrum Reumatologiczne:
Dodzwonienie się tam graniczy z wygraną w Toto lotka.
NZOZ "Nasz Doktor":
Potwierdzam, wielokrotnie próbuję się dodzwonić i niestety telefon ciągle zajęty. Prawdopodobnie odłożona słuchawka...
Sanatus:
Wczoraj 16 marca udałem się do przychodni ,gdyż niemożliwością było się do nich dodzwonić.
Czy NFZ widzi w tym problem i go rozwiąże? Czy może opublikowanie 16 arkuszy z telefonami zamyka ten temat?
18 marca 2020
10 marca 2020
Mieszanie herbaty
Niedawno został uruchomiony kolejny publiczny portal publikujący informacje o miejscach udzielania świadczeń w ramach NFZ. Powstał on w ramach Internetowego Konta Pacjenta i dostępny jest pod adresem pacjent.gov.pl/terminy-leczenia. Portal udostępnia dokładnie te same informacje co portal NFZ: terminyleczenia.nfz.gov.pl, który jest kopią wcześniej dostępnego portalu kolejki.nfz.gov.pl (ta strona też miała kilka odsłon). Poza tymi serwisami, pacjent może wyszukiwać przychodnie w portalu dostępnym pod adresem zip.nfz.gov.pl. Do tego, co drugi oddział wojewódzki wydaje się mieć ambicję stworzenia swojego własnego informatora. Np. Dolnośląski Oddział Wojewódzki ma swoją uroczą autorską wyszukiwarkę szpitali, a Mazowiecki tworzy interaktywne mapy z miejscami udzielającymi wybrane świadczenia. Poza tym NFZ wydał kilka wyszukiwarek na smartfony. Również w kraju funkcjonują wojewódzkie informatory takie jak np. Podlaski System Informacyjny e-Zdrowie. Biorąc pod uwagę, że istnieją też komercyjne portale z informacjami o długościach kolejek do lekarzy, można odnieść wrażenie, że w polskiej służbie zdrowia nie ma już poważniejszych wyzwań niż brak informatorów.
Tworzenie kolejnego informatora wydaje się być idealnym sposobem pokazania jaką to troską o dobro pacjenta wykazuje się urząd. Można na taki projekt przewalić kupę pieniędzy, urzędnik nie musi przy nim nic robić (bo przecież nikt nie oczekuję, że będzie on tworzył aplikację internetową), a na koniec można napisać ładną informację prasową o tym jak się ułatwia życie pacjentom.
To, za co urzędy mogłyby się zabrać, to doprowadzić do tego, żeby w informatorach były aktualne i prawdziwe dane. Niestety choć NFZ ma na talerzu świadczeniodawców podających nieprawdziwe dane, to nic im nie robi. Albo walczy jak lew w obronie świadczeniodawców, którzy nie podają numeru budynku w swoim adresie. Albo na chwilę obecną jest ponad 1760 miejsc udzielania świadczeń, które są "zobowiązane", ale nie podają informacji o kolejkach. Ale niestety rozwiązanie tego typu problemów wymaga odstawienia herbaty. No i nie spłynie za to taki splendor jak za uruchomienie kolejnego informatora.
Z drugiej strony, jak NFZ zabierze się za jakiś problem, to potrafi złe rozwiązanie zamienić na gorsze. Jakiś czas temu skarżyliśmy się, że Fundusz podaje informacje o setkach poradni ortodontycznych dla dorosłych. Robił to pomimo tego, że dorosłym nie przysługuje refundowane leczenie. NFZ rozwiązał tak ten problem, że już od dłuższego czasu nie są w ich informatorze publikowane informacje o większości dziecięcych poradni ortodontycznych w Polsce.
Polski system opieki zdrowotnej jest uznawany za jeden z najgorszych w Europie. Jednak wiele podobnych rankingów poza oczywistymi czynnikami (kolejki, efektywność leczenia, profilaktyka), również bierze pod uwagę "informatyzację". Może o to chodzi w tworzeniu kolejnych informatorów? Choć ludzie wciąż będą umierać w kolejkach, to dzięki kolejnej wyszukiwarce może uda się przeskoczyć w rankingu Rumunię? W każdym razie na ten rok planowany jest nowy informator zdrowotny - tym razem to co jest w informatorze zip.nfz.gov.pl trafi na pacjent.gov.pl.
Tworzenie kolejnego informatora wydaje się być idealnym sposobem pokazania jaką to troską o dobro pacjenta wykazuje się urząd. Można na taki projekt przewalić kupę pieniędzy, urzędnik nie musi przy nim nic robić (bo przecież nikt nie oczekuję, że będzie on tworzył aplikację internetową), a na koniec można napisać ładną informację prasową o tym jak się ułatwia życie pacjentom.
To, za co urzędy mogłyby się zabrać, to doprowadzić do tego, żeby w informatorach były aktualne i prawdziwe dane. Niestety choć NFZ ma na talerzu świadczeniodawców podających nieprawdziwe dane, to nic im nie robi. Albo walczy jak lew w obronie świadczeniodawców, którzy nie podają numeru budynku w swoim adresie. Albo na chwilę obecną jest ponad 1760 miejsc udzielania świadczeń, które są "zobowiązane", ale nie podają informacji o kolejkach. Ale niestety rozwiązanie tego typu problemów wymaga odstawienia herbaty. No i nie spłynie za to taki splendor jak za uruchomienie kolejnego informatora.
Z drugiej strony, jak NFZ zabierze się za jakiś problem, to potrafi złe rozwiązanie zamienić na gorsze. Jakiś czas temu skarżyliśmy się, że Fundusz podaje informacje o setkach poradni ortodontycznych dla dorosłych. Robił to pomimo tego, że dorosłym nie przysługuje refundowane leczenie. NFZ rozwiązał tak ten problem, że już od dłuższego czasu nie są w ich informatorze publikowane informacje o większości dziecięcych poradni ortodontycznych w Polsce.
Polski system opieki zdrowotnej jest uznawany za jeden z najgorszych w Europie. Jednak wiele podobnych rankingów poza oczywistymi czynnikami (kolejki, efektywność leczenia, profilaktyka), również bierze pod uwagę "informatyzację". Może o to chodzi w tworzeniu kolejnych informatorów? Choć ludzie wciąż będą umierać w kolejkach, to dzięki kolejnej wyszukiwarce może uda się przeskoczyć w rankingu Rumunię? W każdym razie na ten rok planowany jest nowy informator zdrowotny - tym razem to co jest w informatorze zip.nfz.gov.pl trafi na pacjent.gov.pl.
02 marca 2020
Kogo karze NFZ?
A w zasadzie, których świadczeniodawców nie karze Fundusz za błędne podawanie informacji o kolejkach? Okazuje się, że kary nie są nakładane na te przychodnie, na które skarżyło się najwięcej pacjentów. Poprosiliśmy NFZ o listę 5 świadczeniodawców, których w 2019 roku dotyczyło najwięcej zasadnych zgłoszeń o nieprawidłowościach w sprawozdawczości dotyczących "pierwszych wolnych terminów". Są to następujący świadczeniodawcy:
Pomimo znacznej ilości zgłoszeń, nie zostały na nich nałożone żadne kary. Podobno Mazowiecki oddział NFZ rozważy w tym kwartale nałożenie ewentualnych kar za zeszły rok, ale po co właściwie miałby z tym czekać tyle czasu?
Pocieszające jest jednak to, że inne oddziały mają mniej liberalne podejście do przestrzegania obowiązku sprawozdawczości przez świadczeniodawców. Poniżej umieszczamy listę placówek, na które zostały nałożone najwyższe kary w 2019 roku:
- Centralna Wojskowa Przychodnia Lekarska "Cepelek" (17 zgłoszeń)
- Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (16 zgłoszeń)
- Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie (15 zgłoszeń)
- Lux Med w Warszawie (12 zgłoszeń)
- Międzyleski Szpital Specjalistyczny w Warszawie (12 zgłoszeń)
Pomimo znacznej ilości zgłoszeń, nie zostały na nich nałożone żadne kary. Podobno Mazowiecki oddział NFZ rozważy w tym kwartale nałożenie ewentualnych kar za zeszły rok, ale po co właściwie miałby z tym czekać tyle czasu?
Pocieszające jest jednak to, że inne oddziały mają mniej liberalne podejście do przestrzegania obowiązku sprawozdawczości przez świadczeniodawców. Poniżej umieszczamy listę placówek, na które zostały nałożone najwyższe kary w 2019 roku:
- Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Opolskie Centrum Onkologii im. prof. T. Koszarowskiego - 7 521,94 zł
- Euroklinika - 4 237,22 zł
- Uniwersyteckie Centrum Kliniczne im. prof. K. Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach - 3 357,24 zł
- Mazury-Dent Gąsiewski w Piszu - 2 364,66 zł
- Niepubliczny Zakład Opieki Specjalistycznej "Zdrowie" w Kłobucku - 2 554,77 zł
30 września 2019
Garść ciekawostek
Mamy parę ciekawostek:
1. Na twitterze wiceminister zdrowia zarzucił Koalicji Obywatelskiej, że w spocie wyborczym przedstawia ona nieprawdę sugerując, że do kardiologa dziecięcego czeka się 11 miesięcy. Minister powołując się na infolinię NFZ, ogłosił, że "w żadnym województwie nie trzeba czekać 11 miesięcy". Jest to nieprawda, np. dłużej czeka się w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (2041 dni) albo Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie (447 dni). Ciekawostką jest dlaczego infolinia błędnie informuje ministra o kolejkach. Podejrzewamy, że wynika to z tego, że informacje o wszystkich świadczeniach kardiologicznych NFZ wrzuca do jednego worka. W przeciwieństwie do innych świadczeń (gdzie jest podział na dzieci/dorosłych), w wyszukiwarce NFZ poradnia kardiologiczna, poradnia kardiologiczna dla dzieci, poradnia nadciśnienia tętniczego i poradnie wad serca znajdują się w jednej kategorii. Utrudnia to wyszukiwanie terminów pacjentom i jak widać również pracownikom infolinii. Ktoś może zapytać dlaczego te świadczenia są w jednej kategorii. Okazuje się, że jest rozporządzenie mówiące o tym, że kolejki na wybrane świadczenia (w tym kardiologiczne) powinny być raportowane w czasie rzeczywistym. Pomimo tego, że nie mówi o tym rozporządzenie, jest to sprzeczne z logiką i interesem pacjentów, NFZ stoi na stanowisku, że te przepisy zobowiązują Fundusz do grupowania tych świadczeń. O tym problemie NFZ i Ministerstwo Zdrowia wiedzą od lat, więc może to dopiero wpadka ministra spowoduje jakąś poprawę?
2. Niedawno opublikowaliśmy raport dotyczący zniesienia limitów na badania rezonansem i tomografem oraz zabiegi usunięcia zaćmy. Wczytywanie się w niego może nie jest warte zachodu, ale same wykresy pokazujące zmiany długości kolejek są relatywnie ciekawe. Można na nich zaobserwować, że Dobrej Zmianie udało się wprowadzić dobrą zmianę.
3. W Sopocie w ramach konferencji Forum eZdrowia odbył się Hackathon (konkurs programistyczny) pod patronatem NFZ. Ostateczny termin zgłoszenia zespołów na ten konkurs był 1 września. Czyli 6 dni po tym jak NFZ postanowił o tym wydarzeniu poinformować (i zachęcać do zapisów) na swojej stronie internetowej.
4. Jakiś czas temu informowaliśmy o tym, że NFZ bezsensownie wiąże dane o kolejkach z miejscem wykonywania świadczenia, a nie z umową na dane świadczenie. Tj. jeżeli przykładowo poradnia gastroenterologiczna ma tylko umowę na robienia gastroskopii, to wciąż będzie w publikowanych przez NFZ informacjach figurowała jako poradnia, w której gastrolog udziela porad. NFZ oczywiście problemu nie widzi, a Ministerstwu pół roku zajęło przekazanie nam tego stanowiska. Dodatkowo sprawą zainteresowaliśmy Rzecznika Praw Pacjenta, ale niestety równie bezkrytycznie biuro zaakceptowało tłumaczenia NFZ. Podobno problem rozwiązuje wprowadzenie odrębnego obowiązku sprawozdawczości na gastroskopię i kolonoskopię (wcześniej te świadczenia były w raportach łączone). Choć ta zmiana weszła w życie we wrześniu, to wciąż NFZ błędnie informuje, że w Centrum Medycznym Białołęka działa poradnia gastroenterologiczna.
19 sierpnia 2019
Pacjencie - zgadnij sobie, w którym budynku jest przychodnia!
W rejestrach NFZ są dziesiątki świadczeniodawców, którzy nie mają podanego pełnego adresu. Tj. ich adresy nie zawierają numeru porządkowego budynku. Często wynika to z tego, że budynki świadczeniodawców nie mają nadanego takiego numeru. Przykładami takich placówek są Przychodnia "Elmed" w Żorach (znajdująca się gdzieś pośród kilkudziesięciu innych ponumerowanych budynków na tej samej ulicy) albo Mazowieckie Centrum Neuropsychiatrii w Zagórzu.
Tak podane adresy stawiają pacjenta w sytuacji, w której musi on zgadywać gdzie znajduje się budynek, w którym udzielane są świadczenia. Brak numeru porządkowego utrudnia pacjentom dotarcie do placówki i wzbudza podejrzenie, że podany adres jest niekompletny. Ktoś gotów pomyśleć, że skoro NFZ zdecydował się na prowadzenie informatorów, z pocałowaniem ręki przyjmie informacje, że publikowane dane są niepełne. Niestety tak nie jest.
Na przykład zgłoszenie i prośba o interwencję dotyczącą wspomnianej placówki w Zagórzu, skutkowało odpowiedzią: "Podany adres: Zagórze jest prawidłowy. Jest to niewielka miejscowość w której nie ma nazwy ulicy ani numeru budynku.". Zwrócenie uwagi, że obie podane informacje są nieprawdziwe (adres nie jest prawidłowy - mówi o tym ustawa Prawo geodezyjne i kartograficzne, a inne budynki w tej miejscowości mają nadane numery porządkowe) oraz ponowna prośba o interwencję skutkowała odpowiedzią: "MOW NFZ podtrzymuje stanowisko przedstawione w odpowiedzi na poprzednie zgłoszenie. Adres podany w Informatorze o Terminach Leczenia jest zgodny ze wskazanym w umowie z NFZ, dodatkowo adres ten widnieje również w Krajowym Rejestrze Sądowym oraz w Rejestrze Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą.". Cóż, za drugim razem udało się wymyślić przekonywującą wymówkę do nic nie robienia. Tylko czy nie lepiej by było gdyby energię w znajdywanie powodów, żeby utrzymać zły stan rzeczy, poświęcić na zrobienie czegoś dobrego? Czy to taki problem zwrócić się do świadczeniodawcy z prośbą o uzupełnienie braków formalnych?
Tak podane adresy stawiają pacjenta w sytuacji, w której musi on zgadywać gdzie znajduje się budynek, w którym udzielane są świadczenia. Brak numeru porządkowego utrudnia pacjentom dotarcie do placówki i wzbudza podejrzenie, że podany adres jest niekompletny. Ktoś gotów pomyśleć, że skoro NFZ zdecydował się na prowadzenie informatorów, z pocałowaniem ręki przyjmie informacje, że publikowane dane są niepełne. Niestety tak nie jest.
Na przykład zgłoszenie i prośba o interwencję dotyczącą wspomnianej placówki w Zagórzu, skutkowało odpowiedzią: "Podany adres: Zagórze jest prawidłowy. Jest to niewielka miejscowość w której nie ma nazwy ulicy ani numeru budynku.". Zwrócenie uwagi, że obie podane informacje są nieprawdziwe (adres nie jest prawidłowy - mówi o tym ustawa Prawo geodezyjne i kartograficzne, a inne budynki w tej miejscowości mają nadane numery porządkowe) oraz ponowna prośba o interwencję skutkowała odpowiedzią: "MOW NFZ podtrzymuje stanowisko przedstawione w odpowiedzi na poprzednie zgłoszenie. Adres podany w Informatorze o Terminach Leczenia jest zgodny ze wskazanym w umowie z NFZ, dodatkowo adres ten widnieje również w Krajowym Rejestrze Sądowym oraz w Rejestrze Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą.". Cóż, za drugim razem udało się wymyślić przekonywującą wymówkę do nic nie robienia. Tylko czy nie lepiej by było gdyby energię w znajdywanie powodów, żeby utrzymać zły stan rzeczy, poświęcić na zrobienie czegoś dobrego? Czy to taki problem zwrócić się do świadczeniodawcy z prośbą o uzupełnienie braków formalnych?
18 kwietnia 2019
Gdzie jest troska o dobro pacjenta?
Jakiś czas temu opisywaliśmy jak pomorski oddział NFZ ostrzegł pacjentów o tym, że w niektórych placówkach wygaśnie kontrakt. Zrobił to już po tym, jak placówki zostały zamknięte.
Podobnie ostatnio zachował się warszawski oddział NFZ. Tj. 29 marca (w piątek), poinformował, że za dwa dni wygasa umowa z NZOZ Specjalistyczna Poradnia dla Kobiet. Smaku dodaje to, że NFZ wiedział o planach rezygnacji z kontraktu już 4 grudnia 2018 r. Czyli przygotowanie tego jednozdaniowego komunikatu zajęło prawie 4 miesiące.
A co do samego komunikatu, co by szkodziło napisać go tak, żeby faktycznie był pomocny? Np.:
Niestety życie kolejny raz pokazuje, że NFZ inicjatywę i troskę o dobro pacjentów wykazuje dopiero jak daną sprawą zainteresują się media.
Podobnie ostatnio zachował się warszawski oddział NFZ. Tj. 29 marca (w piątek), poinformował, że za dwa dni wygasa umowa z NZOZ Specjalistyczna Poradnia dla Kobiet. Smaku dodaje to, że NFZ wiedział o planach rezygnacji z kontraktu już 4 grudnia 2018 r. Czyli przygotowanie tego jednozdaniowego komunikatu zajęło prawie 4 miesiące.
A co do samego komunikatu, co by szkodziło napisać go tak, żeby faktycznie był pomocny? Np.:
Szanowni Pacjenci,
Informujemy, że od 1 kwietnia 2019 r. wygasa umowa z NZOZ Specjalistyczna Poradnia dla Kobiet. W celu odbioru dokumentacji medycznej po 1 kwietnia należy kontaktować się z: ?.
Jednocześnie informujemy, że w Ostrołęce działa 5 innych poradni ginekologicznych.
Przepraszamy za niedogodności.
Niestety życie kolejny raz pokazuje, że NFZ inicjatywę i troskę o dobro pacjentów wykazuje dopiero jak daną sprawą zainteresują się media.
12 marca 2019
Kolejki do komórki
Pomimo tego, że w ramach publicznej służby zdrowia leczenie ortodontyczne "należy" się tylko dzieciom, to w rejestrach NFZ można odnaleźć setki "poradni ortodontycznych" oraz jedynie 37 "poradni ortodontycznych dla dzieci". Z pozoru to nie duży problem. W przypadku ortodonty, w naszym portalu wszystkie poradnie ortodontyczne: i dla dzieci, i "dorosłych" są umieszczone w jednej kategorii.
Niestety problem jest szerszy. Ogólnie polega na tym, że NFZ ignoruje informację na jakie świadczenie jest kolejka. Fundusz interesuje do jakiego rodzaju komórek jest termin. W niezależnym od NFZ rejestrze podmiotów leczniczych, większość dentystów/ortodontów po prostu rejestruje swój gabinet jako pojedynczy "gabinet stomatologiczny". Nie odczuwają takiej potrzeby (ani też chyba nie mają obowiązku), żeby dodawać równolegle komórkę "gabinet stomatologiczny dla dzieci". Informując o kolejkach, NFZ używa rodzaju komórki zamiast sprawdzić na jakie świadczenie jest zawarta umowa. Wygodnictwo Funduszu powoduje, że pacjenci mogą być wprowadzani w błąd.
Z "ortodontą" był to łatwy do rozwiązania, prosty przykład problemu. Ale są też inne świadczenia, gdzie domyślenie się rozwiązania nie jest takie proste. W Centrum Medycznym Białołęka wbrew pozorom nie ma poradni gastroenterologicznej. Centrum ma umowę na badania: kolonoskopię i gastroskopię. Niestety wykonywane są one w komórce "poradnia gastroenterologiczna". W praktyce oznacza to, że w rejestrach NFZ taka poradnia figuruje jako poradnia, w której można umówić się do gastrologa. Nie dość, że pacjenci są wprowadzani w błąd (bo sądzą, że udzielane są tam porady), to dodatkowo nie są w stanie wyszukać informacji, że wykonywane są tam badania endoskopowe.
Na powyższy problem zwróciliśmy uwagę Ministerstwa Zdrowia. Po 3 miesiącach analizy, przyznano nam rację, że uwaga dotycząca poradni ortodontycznych jest zasadna i że w przyszłości Departament wystosuje postulat w tej sprawie do NFZ. Co ciekawe MZ nie widzi problemu w drugim opisanym przypadku. Twierdzi, że nazwa miejsca udzielanego świadczenia określa, że są tam wykonywane badania. Ministerstwo nie widzi (albo nie chce widzieć) tego, że tak przechowywana informacja powoduje, że nie da się prawidłowo wyszukać miejsc udzielania świadczeń.
Niestety problem jest szerszy. Ogólnie polega na tym, że NFZ ignoruje informację na jakie świadczenie jest kolejka. Fundusz interesuje do jakiego rodzaju komórek jest termin. W niezależnym od NFZ rejestrze podmiotów leczniczych, większość dentystów/ortodontów po prostu rejestruje swój gabinet jako pojedynczy "gabinet stomatologiczny". Nie odczuwają takiej potrzeby (ani też chyba nie mają obowiązku), żeby dodawać równolegle komórkę "gabinet stomatologiczny dla dzieci". Informując o kolejkach, NFZ używa rodzaju komórki zamiast sprawdzić na jakie świadczenie jest zawarta umowa. Wygodnictwo Funduszu powoduje, że pacjenci mogą być wprowadzani w błąd.
Z "ortodontą" był to łatwy do rozwiązania, prosty przykład problemu. Ale są też inne świadczenia, gdzie domyślenie się rozwiązania nie jest takie proste. W Centrum Medycznym Białołęka wbrew pozorom nie ma poradni gastroenterologicznej. Centrum ma umowę na badania: kolonoskopię i gastroskopię. Niestety wykonywane są one w komórce "poradnia gastroenterologiczna". W praktyce oznacza to, że w rejestrach NFZ taka poradnia figuruje jako poradnia, w której można umówić się do gastrologa. Nie dość, że pacjenci są wprowadzani w błąd (bo sądzą, że udzielane są tam porady), to dodatkowo nie są w stanie wyszukać informacji, że wykonywane są tam badania endoskopowe.
Na powyższy problem zwróciliśmy uwagę Ministerstwa Zdrowia. Po 3 miesiącach analizy, przyznano nam rację, że uwaga dotycząca poradni ortodontycznych jest zasadna i że w przyszłości Departament wystosuje postulat w tej sprawie do NFZ. Co ciekawe MZ nie widzi problemu w drugim opisanym przypadku. Twierdzi, że nazwa miejsca udzielanego świadczenia określa, że są tam wykonywane badania. Ministerstwo nie widzi (albo nie chce widzieć) tego, że tak przechowywana informacja powoduje, że nie da się prawidłowo wyszukać miejsc udzielania świadczeń.
