Jakiś czas temu pisaliśmy, że wprowadzenie eDoręczeń może oznaczać dodatkowe koszty dla instytucji publicznych. W praktyce wygląda to tak: obywatel może wysłać pismo elektronicznie bezpłatnie, ale instytucja (samo)rządowa płaci 5 zł za wysłanie jednej elektronicznej przesyłki.
To duża zmiana w porównaniu do ePUAP, który pozwalał na darmową komunikację elektroniczną z obywatelami. Skoro pojawia się opłata - warto sprawdzić, czy idzie za nią jakość i niezawodność.
Na przykładzie naszego portalu: tak wyglądają (stan na styczeń 2026 r.) e-mailowe "powiadomienia" o nowym eDoręczeniu - w tym o ważnym wezwaniu z Urzędu Skarbowego:
Zamiast standardowej notyfikacji przychodzi informacja, że wystąpił błąd techniczny 500 podczas wysyłania powiadomienia. To też jest jakaś informacja - tylko nie taka, jakiej oczekuje adresat.
Naturalny pomysł: zapisać się ponownie na subskrypcję powiadomień. Problem w tym, że próba zapisu kończy się komunikatem o błędzie:
W takiej sytuacji człowiek liczy, że pomoże "Zespół Doradców Klienta". Niestety, w naszym przypadku wsparcie zaczęło od sugestii, że "Błąd 0 to najczęściej błąd występujący po stronie użytkownika, w szczególności, jeśli dodatkowo korzysta z systemu kancelaryjnego zintegrowanego ze SD.". Gdy wyjaśniliśmy, że nie korzystamy z żadnego zintegrowanego systemu kancelaryjnego, dostaliśmy standardowy zestaw porad: "Proponujemy wyczyścić ciasteczka i pamięć podręczną oraz zmienić przeglądarkę internetową i spróbować ponownie sprawdzić, jaki adres e-mail został przypisany do notyfikacji.".
To oczywiście problemu nie rozwiązało.
W takich sytuacjach zwykle ma sens złożyć reklamację. Tyle że tutaj dowiedzieliśmy się, że pretensje o brak powiadomień są - według odpowiedzi - nieuzasadnione. Nie pojawiło się też "przepraszamy". Ostatecznie udało się jedynie ustalić, że problem ma leżeć po stronie "COI" (kimkolwiek on jest), a nie po stronie adresata.
Trudno powiedzieć, czy wskazany błąd został naprawiony (szkoda, że wprost rozpatrując reklamację nie dało się tego nikomu sprawdzić). Obecnie (luty 2026 r.) zapisanie adresu e-mail do powiadomień przestało pokazywać komunikat o błędzie, ale po ponownym wejściu w ustawienia powiadomień nie widać zapisanego adresu e-mail.
W praktyce oznacza to jedno - dla bezpieczeństwa i żeby nie narazić się na problemy z urzędem przez przegapiony termin - trzeba regularnie zaglądać do skrzynki eDoręczeń. A najlepsze jest to, że gdy nie działa podstawowa rzecz, czyli powiadomienia, można jeszcze usłyszeć, że "reklamacja jest nieuzasadniona". Trudno o lepszą definicję instytucjonalnej niekompetencji: wskazano winnego - "COI", tylko że z perspektywy adresata to nadal nie naprawia niczego. Na pocieszenie zostaje chociaż to, że nie trzeba stać po list w kolejce na poczcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz